Dlaczego kozie?

Dlaczego kozie?

Moja przygoda z produktami kozimi zaczęła się kilka dobrych lat temu. Od wielu lat bowiem borykam się z alergią pokarmową, którą wielokrotnie diagnozowałam. Wielu lekarzy, specjalistów głowiło się nad tym co może się ze mną dziać. Liczne badania oraz pobyty w szpitalu nic konkretnego nie wykazywały. Postawiono diagnozę „jelita drażliwego”, czyli jak już nie jest wiadomo co się dzieje, to jest to ostatnia deska ratunku dla lekarza (bo brzmi fachowo) oraz rzekomo dla pacjenta. Jednak w moim życiu zupełnie nic to nie zmieniło, problem pozostała, a garść wypełniła się jedynie farmaceutykami.  W końcu wybrałam się do Poradni Alergologicznej, gdzie zrobiono kilka testów skórnych. Wyszło uczulenie na jajka oraz produkty pochodzenia krowiego (czasem również mięso wołowe).  Wynik był dla mnie konkretnym planem działania, wyeliminowanie właśnie tych produktów z diety. Oczywiście nie było to proste, bo jak przeciętnemu człowiekowi powiedzieć: „koniec z serkiem wiejskim”, „nie będziesz już mogła zjeść kanapki z żółtym serem”, „mleko jedynie roślinne”, nie wspominając już o wszechobecnych jajkach. Przez pewien czas trzymałam się wyżej wymienionych zakazów, ale po pewnym czasie złamałam się i sięgnęłam, raz po jogurt, drugi raz po serek. Na początku bezobjawowo „odchorowywałam”, w końcu to od czasu do czasu, ale potem problemy znów wróciły. Wtedy również natrafiłam na pewnego lekarza, który jako jeden z niewielu spojrzał na mnie w sposób mało popularny w dzisiejszych czasach, mianowicie holistycznie. Poradził wyrzucenie z diety produktów pochodzenia krowiego, jajek (jem tylko żółtka), pszenicy oraz cukru. Produkty mleczne miałam zastąpić właśnie kozimi, aby dostarczać sobie wszystkich niezbędnych składników potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Na początku trochę sceptycznie, bo w społeczeństwie utarło się, że kozie produkty to pełna burżuazja, a dodatkowo mają specyficzny posmak. Otóż nie do końca się z tym zgodzę. Przetestowałam wiele produktów z mleka koziego i od tego również zaczęła się moja „miłość” do jedzenia tylko takich. Wtedy również zainteresowałam się firmą Danmis, ponieważ ich produkty stanowią doskonałą alternatywę dla produktów krowich.  Mleko kozie z którego zostały wyprodukowane poszczególne produkty jest wysokojakościowe. Ich szeroka oferta, począwszy od mleka (również niezawierającego laktozy), po jogurty (smakowe oraz naturalne), sery „żółte”, topione, homogenizowane, twarogowe oraz masło kozie stanowi bardzo dobrą odpowiedź na krowie produkty. Cenowo również nie zakrawa to na żadną burżuazje. Jednak świadomość w społeczeństwie niestety jest wciąż tak mała, że przeciętny Polak raczej nie zdecyduje się na zmianę nawyków żywieniowych, tylko dlatego, że jest to zdrowsze. Wracając jednak do pytania w temacie,  mleko kozie ze względu na mniejsza zawartość kazeiny jest o wiele mniej alergizujące. Składem przypomina mleko mamy, stad często jest znacznie lepszym zamiennikiem niż krowie dla najmłodszych.  Dostarcza codzienną potrzebną dawkę wapnia oraz innych niezbędnych składników potrzebnych do poprawnego funkcjonowania organizmu. Między innymi zawiera znacznie więcej witaminy B13, posiada w swoim składzie witaminę A, D, E, B1, B2 oraz tak ważny głównie dla przyszłych mam kwas foliowy. Wiele  mikroelementów takich jak: wapń, potas, fosfor czy magnez, które są potrzebne do prawidłowej pracy serca i nerek oraz budują również mięśnie, szkielet, kości i mózg. Jedna szklanka koziego mleka to aż 33% dziennej zawartości wapnia, a  17% dziennego zapotrzebowania na białko. Dodatkowo mleko kozie znacznie szybciej się trawi w przeciwieństwie do mleka krowiego. Jest to związane z wielkością kuleczki tłuszczu, która jest podstawową jednostką budulcową mleka.  Dorosły organizm jest w stanie w ciągu dwudziestu minut przetrawić kozie mleko, ponieważ kuleczki tłuszczu są bardzo małe, wręcz przeciwnie do mleka krowiego, gdzie są one znacznie większe, przez co proces trawienia trwa od dwóch do czterech godzin.  Kolejnym argumentem jest fakt, że mleko kozie nie posiada metali ciężkich w swoim składzie w przeciwieństwo do krowiego. Koza jako jedyny z przeżuwaczy doskonale filtruje oraz izoluje wszystkie zanieczyszczenia  wydalając  je z organizmu. Z tego również powodu mleko kozie jest polecane również kobietom karmiącym piersią.  Argumentów za zmianą nawyków żywieniowych można by wymienić jeszcze więcej, jednak te  moim zdaniem są wystarczające. Tylko od Ciebie zależy, czy będziesz chciał/a je zmienić. Zmiana zaowocuje zdrowiem i dobrze funkcjonującym organizmem. Z mojego punktu widzenia jest to „złoty środek” na spożywania w dalszym ciągu produktów mlecznych. W moim domu ser kozi gości na stole pod każdą postacią. Na koniec warto przypomnieć, że „jesteś tym co zjadasz”. Smacznego!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *